Sprzeczka

Już zimny dzień jesienny zaczyna omdlewać I w myślach szukam kształtu twej drogiej postaci, I ból, co mną nurtuje, wszechwładną moc traci. Pójdziemy do ogrodu. Nie warto się gniewać. Patrz, księżyc nad jezioro zza chmury wypływa, W milczeniu stoi ogród jak mlekiem oblany, I tylko czasem, z trzaskiem pękają kasztany. Wsłuchujemy się w tę ziemię; jest chyba szczęśliwa. W akacje płynie fala zimnego przewiewu - Ach, niechaj nas przepływa, ach, niechaj w nas wieje I niechaj nas oczyszcza, jak z liści aleje - Nas, ślepych na swą miłość, pobladłych od gniewu.

<< wroc