Ballada o wiecznym cudzie

To że jest Bóg, to nie do wiary, I to przejście do nas, ludzi stworzonych, do nas od 2000 lat, To nie do wiary, Że zwierzę żyje i że roślina żyje, Że Bóg nie umiera, to nie do wiary, I klatka próżni, Którą się stanie kość. Tutaj przerywam, bo nie mogę Wznieść się do duszy. Ach, nie mogę... To nie do wiary. Ta chwila próżni! I Bóg powróci. Można to nazwać, jak to zechce, Agonią, próżnią, kryzysem, Przemianą, śmiercią - to nie do wiary - Zaskakujące życie! Straszliwe zaprzeczenie Boga, Gdy mój duch, moja próżnia woła: Boże, Boże jedyny! To nie do wiary. Przywołuję geniusze czterech punktów przestrzeni, Pomóżcie mi, kapłani czarodzieje. Przywołuję białą żmiję mgławicy, ja - czarodziej. Niech przyjdzie olbrzym, który ma dziewięć matek, I uczyni trzy próby, aby spętać wilka na wybrzeżach świata. To zaskakujące, że Bóg ma czoło, usta, ma grotę, matkę! Jest siedem grot i cztery wiązanki, Biała żmija mgławicy I cztery żywe gęsi, aby czcić mój obłęd, To nie do wiary, To że jest Bóg, to nie do wiary!

<< wroc