|
|
|
|
 |
- Dlaczego ludzie w Wąchocku chodzą na msze z drabinami?
- Bo ksiądz wygłasza kazania na wysokim poziomie
|
Psychiatra do pacjenta zatwardziałego kryminalisty:
- Opowiem panu początek historii, a Pan ją dokończy.
- Dziad i baba posadzili rzepkę...
- A Rzepka odsiedział swoje i załatwił i dziada i babę.
|
|
|
 |
Koło kobiety stoi w autobusie pijany mężczyzna. Ona patrzc na niego z pogard mówi:
- Ależ się pan uchlał!
- A pani jest strasznie brzydka!
I dodaje z triumfem:
- A ja jutro będę trzeźwy
|
Wsiada informatyk do taksówki. Taksiarz pyta:
- Jaki adres?
- 192.168.4.1
- Panie, nie dojadę, to adres prywatny!
|
|
|
 |
Zasypaną śniegami tajgą jadą saniami: Rosjanin, Polak, Niemiec i Amerykanin. Nagle do sań doskakuje stado głodnych wilków. Już mają ich dopaść, lecz Ruski wyrzuca z sań Niemca. Wilki rozszarpują nieszczęśnika. Nie na długo powstrzymuje to zwierzęta, które doganiają sanie. Ruski wyrzuca Amerykanina. Wilki rozszarpują go, jednak po chwili znów są przy saniach. Wówczas Ruski wyjmuje strzelbę i po kolei strzela do każdego z wilków.
- Dlaczego - pyta Polak - od razu ich nie zastrzeliłeś? Ruski wyjmuje butelkę wódki.
- Coś ty!? Pół litra na czterech?!
|
Młody agronom kazał na swoje urodziny zabić świnię. Chłop tłumaczy mu:
- Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi.
- Choćby się i na kolanach prosiła - macie ją zabić!
|
|
|
 |
Przychodzi baba do lekarza, a lekarz się jej pyta:
- Kim Pani jest z zawodu?
- Nauczycielką.
- Taaa?? To niech mi Pani pałę postawi.
|
Była sobie rodzina. Mieszkali na wsi. Z samego rana matka wstała żeby wydoić krowę - wchodzi do stodoły a tam krowa leży pęknięta na pół, krew itp. Nie mogc tego przeżyć poderżnęła sobie żyły.
Idzie ojciec, wchodzi do stodoły patrzy a tam krowa pęknięta na pół, żona ma podcięte żyły. Nie mogc tego przeżyć powiesił się.
Idzie starszy syn do stodoły patrzy a tam krowa pęknięta na pół, matka ma podcięte żyły, ojciec powieszony nie mogc tego przeżyć pomy?lał, że pójdzie się utopić nad rzekę. A nad rzek wychodzi nimfa i mówi:
- Jeżeli przelecisz mnie 25 razy to spełnię każde twoje życzenie, a jeżeli ci się nie uda to urwę ci głowę.
Starszy syn my?li, no cóż dobrze - 10,15,18,21 razy i już nie może, więc nimfa urwała mu głowę.
Idzie młodszy syn do stodoły patrzy a tam krowa pęknięta na pół, matka ma podcięte żyły, ojciec powieszony nie mogc tego przeżyć pomy?lał, że pójdzie się utopić nad rzekę, a tam nad rzek jeszcze starszy brat z urwan głow. Nagle wychodzi nimfa i mówi:
- Jeżeli przelecisz mnie 25 razy to spełnię każde twoje życzenie, a jeżeli ci się nie uda to urwę ci głowę.
- A mogę 26 razy?
- No tak. - odpowiada nimfa.
- A mogę 29 razy?
- No tak.
- A nie pękniesz jak krowa?
|
|
|
 |
Na medycynie odbywały się ćwiczenia z mikroskopem. Studenci mieli obserwować próbki własnej śliny. Dowcipnisie podmienili jakiejś dziewczynie ślinę na próbkę spermy. Panienka, gdy spojrzała przez mikroskop zgłupiała i zawołała profesora. Profesor przyłożył oko do mikroskopu i zapytał:
- Czy myła pani dzisiaj zęby?
|
Leci w samolocie w jednym rzędzie: 2 Arabów (od strony okna) i Żyd (od przejścia). Żyd w jarmułce, pejsy, te sprawy - wyluzowany kompletnie - rozpiął kołnierzyk, zdjął buty.
Arabowie patrzą na niego nienawistnie. Po godzinie lotu jeden z nich wstaje i mówi:
- Idę po Colę.
Żyd na to:
- Ależ nie, ja pójdę, po co się przeciskać.
I poszedł. W tym czasie Arab napluł mu do buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi.
Po kolejnej godzinie drugi Arab mówi:
- Idę po Colę.
Żyd jak poprzednio:
- Ja pójdę.
I poszedł. Drugi Arab napluł mu do drugiego buta. Żyd wraca, daje Cole Arabowi.
Po godzinie samolot ląduje. Żyd zbiera się zapina kołnierzyk, założył jednego buta, skrzywił się i mówi:
- Znowu ta straszna nienawiść między naszymi narodami - to plucie do butów, to szczanie do Coli...
|
|
|
|
|
|
|